To bardzo częste zjawisko i całkowicie normalne. W trakcie praktyki jesteśmy ogarnięci spokojem, błogością, mamy wewnętrzną równowagę. Kończymy praktykę, wchodzimy na powrót w życie i jakby nas ktoś raził prądem – wystarczy jedno słowo, które wywołuje w nas złość i wybuchamy jak wulkan.
Dlaczego tak się dzieje? W czasie praktyki w jodze kundalini pracujemy z umysłem, ze świadomością, z blokadami. I tak samo jak jest to bezpieczne, to tak samo może być trudne. W trakcie praktyki docieramy do głęboko zepchniętych, “niechcianych” emocji, które potem wychodzą z nas. Zaakceptujmy ten stan, ponieważ te emocje mają działanie oczyszczające. Miejmy świadomość, że ta reakcja nie jest wywołana przez naszą bliską osobę czy skierowana przeciwko niej. To my i nasze wnętrze. W 40-dniowym procesie pracy z daną intencją takie napady złości czy smutku mogą pojawiać się codziennie. I to też jest naturalne, bo codziennie dotykamy innego problemu, który po praktyce trzeba usunąć.
Tak to prawda rozpoczęłam krije jesienna na najlepszą wersję siebie i również robię afirmacje dla drugiej czakry aby połączyć się z moją Wenus .
Mam zapalenie pęcherza nigdy nie miałam skończyło się antybiotykiem a dzisiaj tak strasznie płakałam ,że nie mogłam się uspokoić.
Wyszedł z dziecinstwa problem z zaufaniem -boli ,ale to jest do przerobienia. Tak reaguje nasze ciało .,ale myślę że się oczyszcza .dziękuję 💚